niedziela, 9 marca 2014

LIEBSTER BLOG AVARD ! ;)

Zostałam nominowana do LBA przez Rosess-Mary oraz Julkę ;)) 
Baaaaardzzo dziękuję ; **

Co to jest LBA?
Jest to nominacja otrzymywana od innego bloggera w ramach uznania "za dobrze wykonaną robotę". Nominacja jest przyznawana blogom o mniejszej ilości obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Zasady LBA: Należy odpowiedzieć na 11 pytań od osoby, która cię nominowała. Potem trzeb wybrać kolejne 11 osób i ich o tym poinformować.

Pytania, które dostałam od Rosess-Mary

1. Co skłoniło cię do założenia tego bloga?

Myśl : " Fajnie by było jakby ktoś napisał igrzyska z perspektywy Peety ; d

2.Jak postrzegasz świat?
Zależy od dnia ;) Jak każdy czasami mam ochotę zaszyć się gdzieś gdzie nikt mnie znajdzie ale staram się spoglądać na świat w pozytywnych barwach ;)
3.Jesteś pesymistą, optymistą czy realistą?
Realistą ; c
4.Jakieś muzyki słuchasz?
Dubstep ;))
5.Czytasz dużo książek?
Kiedy mam czas to tak ;)
6.Co sądzisz o bloggerze, jako stronie?
Fajna sprawa ; 3 Można rozwijać wyobraźnię ;)
7.Czym zajmujesz się w czasie wolnym?
Myśleniem o Joshu  ; d
Nie no.. kiedy już mam wolny czas to jestem padnięta i wycieńczona psychicznie po szkole ;d  
8.Obchodzisz walentynki?
Nie ;)
9.Lato czy zima?
To i to ;)
Lato bo wakacje, zimę bo sporty zimowe ; 33
10.Jakie jest twoje motto życiowe?
Nie przejmuj się opinią innych ludzi na twój temat ;)
11.Co czułaś/eś, gdy zostałaś/eś nominowana/y do LBA?
"Jestę Krejzolę " ; D
12.Do czego dążysz w życiu, co chcesz osiągnąć najbardziej?
Chcę być w pełni szczęśliwa ;)
13.Kto jest twoim idolem i dlaczego?
Josh Hutcherson i  Jennifer lawrence ;))
Cieszą się życiem i są meeeeeegaaaa zabawni <333


Pytania które dostałam od Julki ;)

1. Co was inspiruje?
Nie co tylko kto ;D
Josh :D
2. Co zachęciło was do napisania opowiadania?

Nie mam pojęcia ;D
3. Ulubiony cytat?

"-Your family needs you. You have to live for them
-Whats about you?
-Nobody needs me
-I do, I need you" <3

4. Najgorsza rzecz, jaką usłyszeliście od jakiejś osoby?
Nie przypominam sobie ;d
5. Wasze hobby?

Biegi <3
6. Najlepsze zdarzenie w waszym życiu?

Dzień kiedy dostałam trylogię IŚ<3
7. Książka lub film, która dała wam do myślenia?

Igrzyska, Slumdog
8. Uważacie, że ludziom można ufać?

Można, ale nie bezgranicznie.
9. Wolicie czytać książki czy oglądać filmy?

To i to sprawia mi taką samą frajdę ;d
10. Postać z filmu/ książki którą podziwiacie?

Katniss ;)
11. Potraficie zawsze wyrażać swoją opinię?
 

Myślę że tak ;d 

Moje pytania:
1. Ulubiona postać z Igrzysk Śmierci, W Pierścieniu Ognia oraz z Kosogłosa?
2. Ulubiony część trylogii Igrzysk Śmierci ?
3. Twój ulubiony zawodnik/zawodniczka sportowy z kraju i za granicy?
4. Ulubiona książka ?
5. Ulubiony film ?
6. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
7. Ulubiony aktor i aktorka?
8. Ulubiona piosenka?
9. Najlepszy film na jakim byłaś/eś w kinie?
10. Co u ciebie? :D

NOMINOWANI !
1. http://poznajac-prawde-o-sobie.blogspot.com/
2. http://skokwprzeznaczenie.blogspot.com/
3. http://naekranachwpanem.blogspot.com/
4. http://sweet--sound.tumblr.com/spis-tresci 
5. http://scratchthecloud.blogspot.com

niedziela, 2 marca 2014

ROZDZIAŁ 3

Opadam na fotel obity aksamitem. Ręce samoczynnie przykładam do twarzy. Chce mi się krzyczeć. Chcę, aby cały dystrykt wiedział jak bardzo cierpimy. Nie wiem co zrobi Katniss, ale ja nie będę kolejną ofiarą Kapitolu. To, że wylosowali mnie na rzeź, nie oznacza że będę w niej uczestniczyć.
Do luksusowego pomieszczenia wchodzą moi rodzice.
Strażnik pokoju informuje nas o trzech minutach widzenia. Omijam matkę i przytulam ojca. Wiem, że to ona trzymała mnie pod sercem dziewięć miesięcy, ale nie mam ochoty przypominać sobie sytuacje, kiedy mnie oczerniała czy biła. Nie radziła sobie z sytuacją jaka dzieje się w dystrykcie. Swoje emocje rozładowywała na mnie.
-Tato, tak bardzo Cię kocham. Chcę abyś wiedział to przed tym co zobaczycie - przed ich wejściem układałem pożegnalną przemowę. Wszystkie słowa uleciały wraz z otwierającymi się drzwiami.
-Będzie dobrze, pamiętaj że Cię kocham-uwalnia mnie z uścisku i wkłada rękę do spodni- masz- wyjmuje białą paczuszkę z ciastkami- to na drogę.
-Dziękuję tato - kątem oka spoglądam na matkę. Stoi oparta o parapet i bacznie nam się przygląda.
-Pamiętaj. Cokolwiek się stanie - zawiesił głos - cokolwiek się stanie, zawszę będę z ciebie dumny - jeszcze raz mocno go przytuliłem -A teraz muszę iść do Katniss poinformować ją że zajmę się Prim. Do zobaczenia Peeta - całuje mnie w czoło i znika za drewnianymi drzwiami.
Obróciłem się i spoglądam prosto w oczy matki. O dziwo zrobiła to samo.
- A mnie? -pyta matka
- A mnie co?
- Czy mnie też kochasz? - spytała obojętnie
- Kiedyś tak- na chwilę zawieszam głos- teraz już nie wiem- mówię po czym gryzę się w język. Matka poczerwieniała na twarzy wyraźnie zdenerwowana.
- Jak można tak mówić matce w ostatni dzień spotkania z swoim dzieckiem? -krzyczy- poświęciłam Ci całe swoje życie a ty tak się odwdzięczasz? 
-Gdybyś inaczej się zachowywała...- próbuję jej wyjaśnić moje zachowanie
-Zresztą co to za różnica? I tak jest silniejsza. Przeżyje, poradzi sobie. To urodzona zwyciężczyni- mamrocze pod nosem
-Co ty wygadujesz?
- Mam na myśli że dwunastka ma szansę wygrać.-w tym samym momencie wchodzi strażnik pokoju  i zabiera mamę z pokoju.
-Nie mam żadnych szans! Rozumiesz?! - krzyczę
- Miałam na myśli że ... - jej głos urywa się na skutek zamkniętych drzwi. Co miała na myśli? Kto sobie poradzi? Doskonale wie, że jestem słaby. Za słaby na nich. Z biegiem czasu znaczenie jej słów dochodzi do mnie. Nie chodzi o mnie, tylko o nią ... Odpędzam od siebie te myśli i falę łez wypływających z moich oczu.
Następnie przychodzą moi znajomi. Siadają na kanapie i milczą przez jakiś czas.
-Zbierzemy pieniądze. Nie damy Ci umrzeć - mówi Ed
-Właśnie- przytakuje John
-Nie jesteście w stanie nazbierać tyle pieniędzy- odpowiadam ponuro- zresztą i co mi to da? I tak umrę. Jak nie z ręki zawodowców to ... - urywam.
-Nie mów tak. My w ciebie wierzymy. Rozumiesz? Nie uznajemy innej opcji jak twój powrót do domu.
-Chyba musicie już iść. - nie chcę słuchać tych bredni.
-Trzymaj się -odpowiadają zgodnie, klepią w ramię i odchodzą.
Kiedy strażnicy wchodzą do pokoju łzy lecą już strumieniami. Wprowadzają nas do samochodu. Jechałem już kiedyś takim, no może większym. Zeszłego lata Kapitol odbierał on nas wielkie zamówienie.
Mam w nosie jak wyglądam. Niech wszyscy zobaczą, że igrzyska to nie zabawa, a cierpienie. Stoimy przed wejściem dobre kilka minut, bo dziennikarze muszą się na nas napatrzeć. Spoglądam na moją towarzyszkę. Ale ze mnie dziecko. Płaczę, podczas gdy Katniss patrzy na nich z kamiennym wyrazem twarzy. Ocieram łzy o koszulę i wchodzę do pociągu.
Ściany w kolorze błękitnego nieba i meble obite satyną przyciągają moją uwagę. Effie Trinket informuje mnie o kolacji . Wchodzę do swojego przedziału. Po drodze spotykam naszego mentora.
-ehhh... - widocznie się zatoczył - Idę spać- oznajmił - powiedz naszej "ślicznotce" że mnie nie będzie.
-okej- odpowiadam niepewnie i znikam do swojego przedziału. Rzucam się na łóżko i wsłuchuję w dźwięk tykającej wskazówki zegara. Dzisiejszy dzień mogę uznać za najgorszy w życiu. Dożynki, Katniss, Mama, Effie. To wszystko wywołuje u mnie krzyk, który nie jestem w stanie wydusić ze swojego gardła.
Piętnaście minut przed wyznaczonym przez Effie czasie przychodzę do jadalni. Spoglądam na suto zastawiony stół. Chciałbym dowiedzieć się więcej o technice wypiekanych tu ciast. Po kwadransie przychodzi kapitolka z Katniss.
-Gdzie się podziewa Haymitch? -pyta
-Kiedy go ostatnio widziałem, wspominał, że idzie uciąć sobie drzemkę - rzucam tylko i smaruję chleb dżemem.
- Miał ciężki dzień- wzdycha i siada naprzeciwko mnie
Podczas obszernej kolacji Effie komentuje nasz sposób jedzenia.
- Przynajmniej umiecie się zachować przy stole, w ubiegłym roku trafiła mi się para, która jadła wszystko rękami, jak dziwacy. Ich widok przyprawił mnie o niestrawność.
Kiwam tylko głową, bo czuję że zaraz zwymiotuję. Nadmiar jedzenia źle robi na mój żołądek. Spoglądam na Katniss. Ta również już zielonkawa chwyta kawałek kurczaka do ręki, a brudne od tłuszczu ręce wyciera o obrus. Widzę jak Effie mocno zaciska usta.
Po kolacji przechodzimy do przedziału z wielkim telewizorem. Oglądamy losowania nie tylko z naszego dystryktu.
To pierwsza okazja aby poznać naszych rywali. Marvel, Glimmer, Cato i Clove to trybuci z pierwszego i drugiego dystryktu. Później cała chmara płaczących dzieci. "Przynajmniej nie jestem sam" - myślę. Przed nami był Tresh i Rue - trybuci z jedenastki. Na koniec my. Zamykam powieki. Nie chcę ponownie przeżywać tamtych zdarzeń. Otwieram oczy dopiero kiedy słyszę krótką uwagę kapitolki.
- Wasz mentor musi się sporo nauczyć o sztuce prezentacji. Nie ma pojęcia o zachowaniu przed kamerami - parska z pogardą
-Był pijany. Upija się co roku.
-Codziennie - dodaje dziewczyna na co z uśmiechem przyznaję jej rację.
-Ciekawe - odzywa się Effie -czy to nie dziwne, że tak dobrze się bawicie? Wiadomo, że podczas igrzysk mentor będzie pomostem między wami a światem. On posłuży wam radą, dotrze do sponsorów, zadecyduje o wręczaniu prezentów. Haymitch zapewne przesądzi o waszym życiu lub śmierci!- oburzona zamyka się, bo nasz mentor właśnie wszedł do przedziału.
-Przegapiłem kolację?- pyta po czym wymiotuje na dywan.
-Teraz się pośmiejcie - dodaje Effie i ucieka do innego przedziału.